KS KSZO Ostrowiec Świętokrzyski

Aktualności

Szczypiorniści KSZO ogrywają Viret po karnych

Szczypiorniści KSZO ogrywają Viret po karnych
Listopad 25
20:10 2017

Niezwykła dramaturgię miał mecz 10. kolejki o mistrzostwo I ligi piłkarzy ręcznych, w którym KSZO Odlewnia Ostrowiec Św. podejmował we własnej hali Viret CMC Zawiercie. Po słabszej końcówce pierwszej połowy ostrowczanie byli zmuszeni gonić wynik w drugiej połowie i udało im się to na 20 sekund przed końcową syreną, kiedy skutecznym kontratakiem do remisu doprowadził Kacper Grabowski. Serię rzutów karnych wygrali pomarańczowo – czarnych, a ostatnim, który je egzekwował, pieczętując zwycięstwo KSZO, był trener Mariusz Jurasik!

KSZO Odlewnia Ostrowiec Św. – Viret CMC Zawiercie 34:34 (14:20), 4:3
KSZO: Zając, Szewczyk 1 – Sobut 9, Bulski 8, Grabowski 6, Goliszewski 4, Jurasik 3, Falasa 1, Kogutowicz 1, Afanasjev 1, Kożeniewski, Stańko, Telka, Wędrak.
Przebieg meczu: I połowa – 0:1, 1:1, 1:2, 2:2, 3:2, 3:3, 3:4, 4:4, 4:5, 5:5, 5:6, 5:7, 6:7, 6:8, 6:9, 7:9, 8:9, 8:10, 9:10, 9:11, 10:11, 10:12, 11:12, 12:12, 12:13, 12:14, 12:15, 13:15, 13:16, 13:17, 13:18, 13:19, 14:19, 14:20. II połowa – 15:20, 15:21, 16:21, 16:22, 17:22, 18:22, 18:23, 18:24, 18:25, 19:25, 19:26, 20:26, 21:26, 21:27, 22:27, 23:27, 24:27, 24:28, 24:29, 25:29, 25:30, 26:30, 27:30, 28:30, 28:31, 29:31, 29:32, 30:32, 30:33, 31:33, 31:34, 32:34, 33:34, 34:34. Konkurs rzutów karnych: 0:1, 1:1, 1:2, 2:2, 2:2, 3:2, 3:3, 3:3, 3:3, 4:3.
Karne: KSZO 3/4, Viret 1/1.
Kary: KSZO 0, Viret 10min.

Ostrowieccy piłkarze ręczni z powodzeniem uczestniczą w rozgrywkach I ligi. Udział w meczach możliwy jest między innymi dzięki współpracy z Gminą Ostrowiec Świętokrzyski. Uzyskiwanie dobrych wyników z pewnością sprzyja doskonała baza sportowa, udostępniana przez gminę na potrzeby treningów i organizowanych meczów. Występy zawodników sekcji piłki ręcznej KSZO są doskonałą wizytówką Ostrowca Świętokrzyskiego jako miasta sportu i rekreacji.

Po meczu powiedzieli:

Krzysztof Adamuszek (trener Viretu): Przegrany remis. Bardzo boli, bo mecz był praktycznie wygrany. Z jednej strony cieszę się z postawy zawodników, bo gramy w mocno osłabionym składzie. Sięgamy po zawodników, którzy być może nie graliby nawet w II lidze. Postawa w pierwszej połowie bardzo dobra. Tak jak w pierwszej połowie graliśmy bardzo konsekwentnie, tak w drugiej połowie mieliśmy gorące głowy. Nieodpowiedzialna gra, wiele odpalonych rzutów. Na pewno brakuje też sił, z uwagi na to, że ciężko jest o jakąś zmianę. Mimo to, powinniśmy zwycięstwo dowieść do końca. Lepszy jeden punkt niż zero, ale powinny być trzy. Przegraliśmy na własne życzenie.

Rafał Ratuszniak (bramkarz Viretu): W końcówce na pewno zabrakło nam siły, z czego wynikało to, że czasami gdzieś nie chłopcy nie podnieśli ręki. Wyszło też doświadczenie trenera Jurasika, który wykorzystywał te sytuacje, wchodząc sobie między dwóch zawodników i z czystą ręką oddawał rzuty.

Tomasz Radowiecki (trener KSZO): Mecz bardzo ciężki, mecz o dwóch obliczach. Chłopaki zostawili na boisku wiele zdrowia i pokazali charakter, jak na prawdziwych wojowników przystało. Walczyliśmy o to zwycięstwo do ostatniego gwizdka. Udało się doprowadzić do rzutów karnych, w których okazaliśmy się lepsi.

Karol Szewczyk (bramkarz KSZO): Za pierwszą połowę należy nam się nagana. Musimy wyciągnąć konsekwencje z tego co się wtedy działo na boisku. To nie był ten sam zespół, który tak dobrze grał w ostatnich trzech meczach. Szczęśliwie się stało, że udało nam się doprowadzić do remisu, a te rzuty karne to była konsekwencja naszej dobrej gry w drugiej połowie. Na pewno zdecydowało o tym wejście na boisko Mariusza Jurasika. Było to na ten moment najsilniejsze zestawienie drużyny, jakim dysponowaliśmy, z Jurasikiem na prawym rozegraniu i Sobutem na lewym rozegraniu. Drużynie Viretu należą się gratulacje. Zagrali super pierwszej połowę, a po zmianie stron długo nie pękali. Ciężko nam było ich dopaść. Trochę uśmiechnęło się do nas szczęście. Widać też było, że rywale opadli nieco z sił.

Damian Zając (bramkarz KSZO): Zespół gości pokazał walkę i charakter. Dziękuję przede wszystkim kibicom, bo w nas nie zwątpili, wspierając nas do samego końca. Pokazaliśmy, że jesteśmy prawdziwymi wojownikami. To, że wspólnie z Karolem odbiliśmy te najważniejsze piłki, to też zasługa gry naszych obrońców w drugiej połowie.

Komentarze

Related Articles