KS KSZO Ostrowiec Świętokrzyski

Aktualności

Wpadka Wojowników w meczu z Siódemką

Wpadka Wojowników w meczu z Siódemką
Październik 01
08:04 2017

W meczu 4. kolejki o mistrzostwo I ligi szczypiorniści KSZO Odlewnia Ostrowiec Św. niespodziewanie ulegli we własnej hali Siódemce Miedź Legnica 24:26.

KSZO Odlewnia Ostrowiec Św. – Siódemka Miedź Legnica 24:26 (14:14)
KSZO: Zając, Szewczyk – Sobut 4, Falasa 3, Goliszewski 3, Hubka 3, Grabowski 2, Bulski 2, Telka 2, Antolak 2, Jeżyna 1, Kogutowicz 1, Afanasjev 1.
Przebieg meczu: I połowa – 0:1, 0:2, 1:2, 1:3, 2:3, 2:4, 3:4, 3:5, 4:5, 4:6, 5:6, 6:6, 6:7, 7:7, 7:8, 8:8, 9:8, 9:9, 10:9, 11:9, 12:9, 12:10, 12:11, 13:11, 13:12, 14:12, 14:13, 14:14. II połowa – 15:14, 16:14, 16:15, 16:16, 16:17, 17:17, 18:17, 18:18, 18:19, 19:19, 19:20, 19:21, 20:21, 21:21, 21:22, 21:23, 22:23, 22:24, 22:25, 23:25, 23:26, 24:26.
Karne: KSZO 2/2, Siódemka 2/4.
Kary: KSZO 6min, Siódemka 8min.
Czerwona kartka: Falasa 59min.

Po meczu powiedzieli:

Paweł Wita (trener Siódemki): Jadąc do Ostrowca Św. byliśmy świadomi tego, że przyjdzie nam się zmierzyć z trudnym przeciwnikiem. Myślę, że obie drużyny stworzyły niezłe widowisko jak na poziom I-ligowy. Cieszymy się, że po dwóch porażkach wygraliśmy dwa kolejne spotkania i optymistycznie podchodzimy do kolejnego meczu z Tarnowem. W naszym zespole doszło do wielu zmian. Jest dużo młodych zawodników, którzy są jeszcze w wieku juniora. Jest kilku doświadczonych. Jeśli będziemy ciężko pracować, to jest szansa, że tych zwycięstw będzie troszkę więcej.

Paweł Piwko (Siódemka): Potwierdzam słowa trenera, ale też wypadałoby nieco posypać głowy popiołem, bo nakreślonego przed meczem planu wcale w stu procentach tu nie zrealizowaliśmy. Mieliśmy trochę szybciej grać, więcej biegać. Nie zawsze jednak to co się zakłada, wychodzi później w praniu. Tym bardziej cieszy zwycięstwo, zwłaszcza osiągnięte na wyjeździe.

Mariusz Jurasik (trener KSZO): Dzisiaj w ogóle nie było widać, że Siódemka jest młodym zespołem. Paru chłopaków z 96 roku, paru z 98, zagrali jak doświadczeni zawodnicy, niczego się nie bojąc. My już po pięciu minutach musieliśmy zmienić taktykę, do której przygotowywałem zespół przez cały tydzień. Widzieliśmy największe zagrożenie z drugiej linii z lewej połówki i ze strony środkowego, który rzuca z biegu. Tego się nie przestrzegliśmy, zrobiło się sito w obronie. Musieliśmy zmienić swoją grę, ale to nie zaważyło na wyniku, bo meczu nie wygrywa się początkiem, a końcówką. Mamy czwarty mecz i czwarty raz przegrywamy końcówkę. W ostatnich minutach coś nas paraliżuje, stajemy. Mamy też młodych zawodników, ale ci bardziej doświadczeni też nie biorą odpowiedzialności na siebie. W Piekarach udało nam się wygrać tylko dlatego, że mieliśmy kilka bramek zapasu i ledwo co, ale dowieźliśmy korzystny wynik. W meczu z Siódemką cieszyć możemy się tylko z tego, że rzuciliśmy najwięcej bramek w ataku w tym sezonie, bo aż… 24. Mówię to trochę pół żartem, pół serio, bo w okresie przygotowawczym nawet przeciwko zespołom z Superligi rzucaliśmy ponad 27. Jeśli się rzuca w meczu 26-27 goli, to nie ma się prawa go przegrać i dzisiaj to pokazała Legnica i zasłużenie wygrała. Szkoda, bo w pierwszej połowie odskakiwaliśmy na 2-3 bramki, w drugiej też zaczęliśmy od dwóch goli. Za chwilę popełnialiśmy jednak błędy, czym podawaliśmy rywalom tlen i wiarę w to, ze mogą stąd wywieść trzy punkty. Porażka jest wyłącznie naszą winą. W pierwszej połowie popełniliśmy 13 niewymuszonych błędów, czym można by obłożyć ze dwa mecze. W drugiej popełniliśmy kolejnych 10, więc w sumie 23. Tyle samo błędów popełniliśmy też w Końskich. Nie można tak grać. Nie poddajemy się, będziemy dalej pracować. Ja wierzę w ten zespół. Chcielibyśmy wygrywać mecze, szczególnie u siebie. Powiedziałem i cały czas to podtrzymuję, że prawdziwą wartość będziemy pokazywać dopiero na wiosnę. To jednak nie usprawiedliwia kolejnej naszej wpadki, bo była wpadka w Końskich, była z Białą Podlaską i w meczu z Legnicą też. Na papierze byliśmy faworytem, ale wygrywa ten zespół, który lepiej realizuje założenia, a dziś Legnica była lepiej przygotowana na nasze działania na boisku.

Mateusz Antolak (KSZO): Gratuluje rywalom. Jeśli się popełnia 23 błędy techniczne w błędu, to naprawdę musi się stać cud, żeby wygrać. Tak samo było w poprzednich naszych meczach. Jest tego za dużo i nie wiem z czego to wynika. Te błędy nas wykańczają. Był taki moment, kiedy wyszliśmy na prowadzenie i graliśmy w przewadze pięciu na trzech, którą powinniśmy zamienić na kolejne 2-3 bramki. Wtedy pewnie mecz wyglądałby dalej inaczej. Wyszło inaczej.

Zobacz: Zdjęcia z meczu

Komentarze

Related Articles