KS KSZO Ostrowiec Świętokrzyski

Aktualności

KSZO Odlewnia Ostrowiec Św. bezlitosny dla beniaminka

KSZO Odlewnia Ostrowiec Św. bezlitosny dla beniaminka
Październik 10
20:43 2015

Wysokim zwycięstwem piłkarzy ręcznych KSZO Odlewnia Ostrowiec Św. zakończył się mecz 5. kolejki I ligi. Podopieczni trenera Aleksandra Malinowskiego bezlitośnie wypunktowali beniaminka z Bochni, wygrywając 39:27. Losy spotkania rozstrzygnęły się w zasadzie już w pierwszej połowie, wygranej przez ostrowczan 18:11. Przyjezdni ambitnie próbowali po przerwie nawiązać walkę, ale nawet zmiana taktyki na obronę „każdy swego” nie zdała egzaminu. KSZO Odlewnia Ostrowiec Św., choć wciąż bez dwóch swoich asów – Dmitrija Afanasjeva i Adriana Wojkowskiego (po kontuzji wrócił już Witalij Kożeniewski), był tego dnia zespołem lepszym. Warto odnotować też I-ligowy debiut wychowanka KSZO, 17-letniego Patryka Piwnika.

KSZO Odlewnia Ostrowiec Św. – MOSiR Bochnia 39:27 (18:11)

KSZO: Buchic, Szewczyk, Piątkowski – Jeżyna 9, Sękowski 8, Kożeniewski 7, Kalita 7, Mazur 4, Nowak 2, Fugiel 1, Cukierski 1, Bajwoluk, Piwnik.

Przebieg meczu: I połowa – 1:0, 1:1, 2:1, 2:2, 2:3, 3:3, 3:4, 4:4, 5:4, 5:5, 6:5, 7:5, 7:6, 8:6, 8:7, 8:8, 9:8, 10:8, 11:8, 12:8, 12:9, 13:9, 14:9, 15:9, 16:9, 16:10, 17:10, 17:11, 18:11. II połowa – 19:11, 20:11, 20:12, 20:13, 21:13, 21:14, 21:15, 22:15, 23:15, 23:16, 23:17, 23:18, 24:18, 25:18, 26:18, 26:19, 27:19, 28:19, 28:20, 29:20, 29:21, 30:21, 30:22, 31:22, 31:23, 32:23, 33:23, 33:24, 34:24, 35:24, 35:25, 35:26, 36:26, 36:27, 37:27, 38:27, 39:27.

Rzuty karne: KSZO 2/2, MOSiR 2/2

Kary: KSZO 6min., MOSiR 6min.

Po meczu powiedzieli:

Ryszard Tabor (trener MOSiRu): Jest mi przykro mówić o tym spotkaniu ze względu na wynik i postawę mojego zespołu. Jestem bardzo niezadowolony, bo spodziewałem się, może nie zwycięstwa, ale zdecydowanie lepszej gry. Od 20 minuty pierwszej połowy zupełnie nie poznawałem swojego zespołu. Nie wiem czy to było spowodowane bardzo dobrą grą w obronie ostrowieckiego zespołu, ale w wielu sytuacjach popełnialiśmy błędy własne, czyli powtarzały się nasze grzechy z poprzednich spotkań – błędy chwytu, podania, przegrywane sytuacje „jeden na jeden”. Dodatkowo dochodził brak powrotu do obrony, spowodowany nieskuteczną grą w ataku pozycyjnym. KSZO odniósł zasłużone zwycięstwo, a my musimy jeszcze dużo pracować i nabierać doświadczenia I-ligowego, bo jak było widać jeszcze nam go brakuje.

Adam Janus (MOSiR): Nie mamy nic na swoje usprawiedliwienie i pozostaje nam komplementować zespół z Ostrowca Św., bo pomimo tych faktycznych osłabień kadrowych, co było widać nawet na ławce, postawił nam bardzo twarde warunki. Rywale obnażyli nasze błędy przede wszystkim w obronie. Zmusili nas do gry „jeden na jeden”, a że ich warunki fizyczne, co od razu było widać, są zdecydowanie lepsze, to skończyło się dla nas nienajlepiej. Nie było z czego zrobić przewagi. Rozgrywający rozpoczynali od kozła. W obronie zostawialiśmy siebie bez wsparcia, jeden na jeden. Tak zwrotni zawodnicy jak Bartek Sękowski czy Witalij Kożeniewski, przy wysokich obrońcach robili przewagę, z czego otrzymywaliśmy kary i kończyło się na kontrach, a że KSZO ma wysokiej klasy skrzydłowych, to z łatwością rzucali nam kolejne bramki.

Bartosz Sękowski (KSZO): To, że udało mi się dziś rzucić wiele bramek, to zasługa kolegów, przede wszystkim Witka Kożeniewskiego, który ściągał na siebie rywali, a ja dostawałem później piłkę jeden na jeden. Jakoś mi szło. Można powiedzieć, że miałem „dzień konia”.

Aleksander Malinowski (trener KSZO): Obawiałem się gry bez Adriana Wojkowskiego, bo to nasz jedyny środkowy obrońca i kołowy. Przy obronie 5-1 musi z tyłu stać ktoś tak postawny jak Adrian. W meczu z MOSiRem zastąpił go na tej pozycji Konrad Bajwoluk i fragmentami wywiązywał się ze swoich zadań dobrze, fragmentami trochę gorzej. Cieszę się, że Witek Kożeniewski już się wykurował, że powoli wraca Dima Afanasjev. Nabiegaliśmy się w tym meczu, sporo narzucaliśmy, wykonaliśmy kilka nowych akcji, które ćwiczymy na treningach. Chwała chłopakom za postawę, bo nie jest łatwo grać bez zawodników z podstawowej „siódemki”, zwłaszcza że nie dysponujemy zbyt szeroką ławką. Początek był wyrównany i w każdej chwili mogło coś pęknąć w jedną lub w drugą stronę. Na szczęście wytrzymaliśmy ciśnienie. Dziękuję kibicom za liczne wsparcie.

Komentarze

Related Articles