KS KSZO Ostrowiec Świętokrzyski

Aktualności

Aleksander Malinowski: liderów poszukamy w sparingach

Aleksander Malinowski: liderów poszukamy w sparingach
Sierpień 14
11:13 2015

W minionym tygodniu piłkarze ręczni KSZO Odlewnia Ostrowiec Św. rozpoczęli pod skrzydłami trenera Aleksandra Malinowskiego przygotowania do kolejnego I-ligowego sezonu. Pochodzący z Białorusi szkoleniowiec, pod 23 latach pobytu w naszym kraju, wspólnie z rodziną w końcu doczekał się polskiego obywatelstwa.

W drużynie doszło do wielu zmian. Czy uda się „posklejać” tą grupę zawodników przed nowym sezonem?
– Nie ma trzonu zespołu z poprzedniego sezonu, dlatego przed nami naprawdę dużo ciężkiej pracy. Do drużyny dołączyło kilku młodych, ambitnych chłopaków. Jeśli podejmą wyzwanie i będą pracować, tak by spełnić w stu procentach moje wymagania, to myślę, że pokażemy w tym sezonie dobry handball.

Jak będą wyglądać przygotowania?
– Trenujemy w tej chwili dwa razy w tygodniu, na własnych obiektach. Rano zajęcia na powietrzu i w siłowni, a po południu treningi w hali z piłkami. Po dwóch tygodniach takich zajęć zaczną się gry sparingowe. Wyjeżdżamy na turniej do Przemyśla, później do Końskich, a tuż przed startem ligi zrobimy turniej w Ostrowcu Św. Mamy w planach około dziesięciu meczy sparingowych, więc będzie trochę grania. Będziemy w tych sparingach szukać liderów, na których będzie opierała się gra całego zespołu.

Na co pan liczy przed nowym sezonem? Co najmniej to samo miejsce, a może coś więcej?
– Przed ubiegłym sezonie byliśmy stawiani w roli czarnego konia, bo mieliśmy w składzie wielu ciekawych zawodników. Na początku sezonu przyszło jednak kilka wpadek i później trzeba było gonić rywali. Na koniec sezonu udało się zająć całkiem przyzwoite miejsce jak na beniaminka. Teraz nie mamy wyjścia, tylko musimy potrzymać dobrą passę i pójść za ciosem. Myślę, że miejsce w czołowej szóstce byłoby dla nas dobre.

Wiele zespołów w I lidze ma już skompletowaną kadrę. W KSZO kadra wciąż jest w budowie. Jakie są jeszcze potrzeby tego zespołu?
– Takie osłabienia jak Tomek Pomiankiewicz, Paweł Świeca, czy Grzesiek Mroczek, będzie ciężko zastąpić. Przyszło do nas kilku chłopków z II ligi, ale młodych i ambitnych. Jeśli podejmą wyzwanie, to powinno być dobrze.

Przejdźmy do spraw prywatnych, bo w życiu trenera trochę się ostatnio zmieniło.
– Tak, cała rodzina – żona Żanna oraz dzieci Aleksander i Wiktor, po długim pobycie w Polsce, w końcu otrzymała obywatelstwo. Bardzo się z tego cieszymy. Teraz z jeszcze większą werwą będziemy pracować dla dobra polskiej piłki ręcznej.

Jak spędził pan wakacje?
– Wakacje miałem dość pracowite, bo już w czerwcu musiałem wziąć udział w kursokonferencji organizowanej dla trenerów przez Związek Piłki Ręcznej. Młodszy syn Wiktor w międzyczasie podpisał kontrakt w Niemczech, więc trzeba było pomóc mu się przeprowadzić. Dużo, dużo czasu spędziłem więc w samochodzie. Na szczęście udało się też znaleźć parę wolnych chwil i wybrałem się z żoną Żanną nad Jezioro Złotnickie, niedaleko Jeleniej Góry. Przez tydzień relaksowaliśmy się nad wodą, trochę powędkowałem. Myślę, że dobrze wypocząłem i teraz w dobrym nastroju mogę rozpocząć pracę.

Wracając do syna Wiktora. Nie było szansy, by zagrał w drużynie u taty?
– Na razie chyba nie. Przed kilkoma laty na Mistrzostwach Europy Juniorów, gdzie był z kadrą Białorusi, spodobał się jednemu z niemieckich klubów. Spędził tam dwa lata w juniorskim zespole. Później niefortunnie na treningu zerwał więzadła krzyżowe i musiał mieć przerwę. Po rehabilitacji chciałem go wziąć do siebie do zespołu, ale syn wybrał propozycję z III-ligowego klubu z Niemiec HSV Bad Blankenburg. Podpisał tam dwuletni kontrakt. Ma dopiero 21 lat, więc myślę, że na tym etapie gra w III lidze niemieckiej może mu wyjść na dobre. Wszystko jest tam bardzo profesjonalnie zorganizowane. Trenują dwa razy dziennie, pod okiem doświadczonego szkoleniowca. Grają w bardzo ładne hali i mimo, że jest to niewielka miejscowość, to na piłkę ręczną chodzi sporo kibiców.

Co musi się stać, by w Polsce piłka ręczna również zdobyła tak dużą popularność?
– Trzeba wykorzystać brązowy medal wywalczony na ostatnich mistrzostwach świata i mistrzostwa Europy, które w przyszłym roku odbędą się w Polsce. Do piłki ręcznej należy zachęcać już małe dzieciaki. Ja byłem dość żywiołowym dzieckiem i po boisku biegałem dopóki widać było piłkę. Próbowałem zresztą sił w różnych dyscyplinach, także w zapasach czy pływaniu. Któregoś dnia zobaczyłem na żywo reprezentację, w pięknych kolorowych dresach znanej firmy i tak mi się to spodobało, że już wtedy wiedziałem, że postawię na piłkę ręczną. Do tego trzeba jednak dzieci zachęcić. Mnie brakuje choćby tu w Ostrowcu Św. na trybunach więcej dzieciaków podczas naszych meczy. Powinni o to zadbać nie tylko rodzice, ale również nauczyciele wychowania fizycznego, organizując grupowe wyjścia na sportowe wydarzenia w mieście. Z tego później biorą się wychowankowie w drużynie seniorskiej. Żałuję, że nie mogę dobrać do drużyny co najmniej 2-3 najzdolniejszych juniorów z naszego klubu.

Komentarze

Related Articles