KS KSZO Ostrowiec Świętokrzyski

Aktualności

Aleksander Malinowski: Chcę zapełnić halę KSZO kibicami

Aleksander Malinowski: Chcę zapełnić halę KSZO kibicami
Maj 25
13:04 2015

Drużyna piłkarzy ręcznych KSZO Odlewnia Ostrowiec Św. zakończyła debiutancki sezon w I lidze na siódmym miejscu. Duża w tym zasługa trenera Aleksandra Malinowskiego, który objął zespół przed 8. kolejką, po serii niepowodzeń i dymisji Rafała Przybylskiego. Władze klubu są zadowolone z pracy jaką włożył w poprawę jakości gry ostrowieckiej drużyny doświadczony szkoleniowiec, proponując mu dalszą współpracę.

Proszę zdradzić jakie są Pana dalsze plany. Czy poprowadzi Pan KSZO w sezonie 2015/2016?
– Rozmawiałem z prezesem i szybko doszliśmy do porozumienia. Ja chcę tu dalej pracować. Podoba mi się atmosfera w KSZO. Jest tu wielu ludzi przychylnych piłce ręcznej. Chciałbym, by trybuny tej pięknej hali w Ostrowcu Św. były zapełnione kibicami na naszych meczach. Podpisałem kontrakt na kolejne dwa lata i myślę, że w tym okresie musi tu powstać mocny zespół i wtedy być może zaczniemy myśleć o wyższych celach.

Ma Pan na myśli awans do Superligi?
– Po to tu m.in. przyszedłem. Piłka siatkowa, a wcześniej piłka nożna, pokazały, że można tu w Ostrowcu Św. budować zespół na miarę najwyższej klasy rozgrywkowej. Niedaleko, mam tu na myśli Kielce, mamy przykład, że 4-tysięczna hala pęka w szwach na meczach piłkarzy ręcznych. Sporo ludzi chodzi na mecze w Końskich. Chciałbym tą atmosferę przenieść tu, do Ostrowca Św.

W ubiegłym tygodniu na testach w KSZO pojawili się młodzi zawodnicy. Czy, któregoś z nich zobaczymy w nowym sezonie w składzie I-ligowca z Ostrowca Św.?
– Wszystko zależy od polityki transferowej klubu i tego jakie cele przed sobą postawimy na kolejne sezony. Wśród tych chłopców, którzy przyjechali się do nas pokazać są tacy, którzy wymagają jeszcze wiele pracy, szlifowania ich talentów. My szukamy jednak takich, którzy będą gotowi do gry na I-ligowym poziomie. Kilku z nich, jeśli nie byłoby dużym wzmocnieniem, to na pewno z powodzeniem uzupełniliby luki, które mamy w naszym zespole. Mam tu na myśli koło, lewe rozegranie, bramkarz.

Skoro wspomniał Pan o lukach, to dużym osłabieniem KSZO przed kolejnym sezonem z pewnością będzie odejście Tomasza Pomiankiewicza. Jaki ma Pan pomysł na zastąpienie dotychczasowego lidera zespołu?
– Oczywiście nie będzie to łatwe, bo to był kluczowy zawodnik naszej drużyny, który pociągnął nam cały zeszły sezon. Szkoda, że opuszcza Ostrowiec Św. Takie jest jednak życie i rozumiem jego decyzję, bo każdy szuka dla siebie takiego miejsca, w którym mu będzie najlepiej. Życzę mu jak najlepiej. Nie ma osób niezastąpionych i będziemy się starali jakoś załatać tę dziurę. Mamy na oku 2-3 zawodników na tę pozycję, którzy może nie w pełnej mierze mogą zastąpić Tomka, ale w jakimś stopniu mogę uzupełnić lukę, która powstała po jego odejściu.

Czy oprócz Tomasza Pomiankiewicza ktoś jeszcze opuści zespół KSZO?
– Nie wiadomo co dalej będzie z Pawłem Świecą. Dochodzą do mnie informację, że z dalszej gry zrezygnować chce Grzesiek Mroczek. Słyszę, że ma już dość trochę piłki ręcznej, gdyż ostatni sezon mocno nadszarpnął jego zdrowie. Kontuzje go nie omijały, a to uraz palca, a to achillesów. Obaj wyjechali do USA i wydaje mi się, że nie zobaczymy ich już w składzie naszego zespołu.

Jak Pan oceni miniony sezon? Kilka spotkań, jak choćby z Ostrovią przed własną publicznością, czy wyjazdowe w Piekarach Śląskich i Kaliszu, zamazują dobre wrażenie, które pozostawił po sobie prowadzony przez Pana beniaminek z Ostrowca Św.
– Gdy obejmowałem zespół w głowach zawodników KSZO „leżała” ta seria porażek z pierwszych meczy sezonu. Nie można było im odmówić chęci, ale każdy z nich grał indywidualnie, a nie zespołowo. Dlatego pierwsze słowa, które im przekazałem, były prośbą o to, byśmy grali razem. W tych pierwszych meczach pod moją wodzą dało to pozytywny efekt. Może też wpływ na nasze zwycięstwa miał fakt, że rywale jeszcze nas traktowali nie do końca poważnie. Nie wydaje mi się bowiem, by takie zespoły jak Końskie czy Legnica, były od nas słabsze, a jednak udało nam się ich ograć. Ambicja chłopaków, dyscyplina na boisku, jakieś nowe polecenia ode mnie, spowodowały, że zaskakiwaliśmy teoretycznie mocniejszych rywali. Później, kiedy już pokazaliśmy, że możemy wygrywać nawet z mocarzami naszej ligi, to kolejne zespoły podchodziły do meczy przeciwko KSZO już z innym nastawieniem, w pełni skoncentrowani. Wszystko to złożyło się na to, że grało nam się coraz trudniej.

Komentarze

Related Articles