KS KSZO Ostrowiec Świętokrzyski

Aktualności

Aleksander Malinowski: Trzeba poprawić sytuację w tabeli

Aleksander Malinowski: Trzeba poprawić sytuację w tabeli
Listopad 04
21:44 2014

Dzisiejszym treningiem pracę z I-ligowym zespole piłkarzy ręcznych KSZO Odlewnia Ostrowiec Św. rozpoczął trener Aleksander Malinowski. Były szkoleniowiec Vive Kielce, Politechniki Radom, Dynama Mińsk, Warmii Olsztyn i Śląska Wrocław objął stanowisko po Rafale Przbylskim. W sobotę oficjalnie zadebiutuje, prowadząc ostrowiecki zespół w wyjazdowym meczu przeciwko KSSPR Końskie.

Jakie plany i założenia stawia Pan sobie rozpoczynając pracę w Ostrowcu Św.?
– Trzeba poprawić sytuację w tabeli, bo początek sezonu zespół KSZO miał słaby. Obserwowałem tą drużynę, znam chłopaków. Czasu do następnego meczu jest niewiele, ale spróbujemy wdrożyć jakieś nowe ustawienia w obronie i ataku. Najważniejsza jest jednak walka. Jak będzie zaangażowanie zespołu na boisku, to będzie i wynik.

Zna Pan wielu zawodników, z którymi pracował Pan wcześniej w Radomiu.
– Znam zawodników, znam ich możliwości i wiem na co ich stać, dlatego byłem bardzo zdziwiony takimi wynikami. Odbędę indywidualne rozmowy z każdym z zawodników. Spróbuję się dowiedzieć czego brakuje i co należy poprawić. Z informacji, jakie udało mi się już ustalić, kilku chłopaków zmaga się z kontuzjami.

Jaką grę Pan preferuje, na co będzie Pan stawiał?
– Mam swój warsztat, mam swoje taktyczne rozwiązania. Gra będzie się opierała na mocnej obronie i szybkim kontrataku, ale tak wygląda teraz piłka ręczna, więc niczego nowego tu nie okrywam.

Po rezygnacji Rafała Przybylskiego było kilku kandydatów do przejęcia Stanowska trenera KSZO. Czym Pan przekonał zarząd?
– Otrzymałem telefon od Karola Szewczyka. Porozmawialiśmy szczerze o tym jak widzimy naszą współpracę. Każda ze stron przedstawiła swoje propozycje i szybko doszliśmy do porozumienia. Myślę, że moje umiejętności będą temu zespołowi pomocne.

Spodziewał się Pan telefonu z Ostrowca Św.?
– Przyznam szczerze, że nie. Zawód trenera jest jednak taki trochę zaskakujący, pełen niespodzianek. W ubiegłym sezonie nie przegrałem ze Śląskiem żadnego meczu, już szykowałem się do nowego sezonu w ekstraklasie. Nagle zostałem telefonicznie poinformowany, że nie przedłużą ze mną umowy i to w takim momencie, kiedy wszystkie zespoły miały już domknięte kadry na nowy sezon i co zrozumiałem również zatrudnionych szkoleniowców. Zostałem na lodzie i pozostało czekać, choć nie lubię takich sytuacji, kiedy wchodzi się na miejsce trenera, któremu gdzieś „podwinie” się noga. Nie lubię takich sytuacji, ale taki jest zawód trenera.

Czy w podjęciu decyzji pomógł fakt, że jest Pan związany z regionem?
– To prawda, jestem mocno związany z regionem świętokrzyskim, jako zawodnik i trener. Sporo czasu spędziłem też w Radomiu. Choć to nie to samo województwo, to jednak też blisko.

W ubiegłym sezonie wygrywał Pan wszędzie, ale kompletu punktów nie udało się wywieść z Końskich, gdzie w sobotę zainauguruje Pan oficjalnie pracę jako trener KSZO. Co zrobić, by tym razem cieszyć się z wygranej nad KSSPR?
– W Końskich piłka ręczna to sport numer jeden. Dodatkowo specyfika hali jest taka, że kibice siedzą dość blisko boiska i potrafią wywierać presję na rywalu. Można powiedzieć, że tworzą tam takie małe „piekiełko”. KSSPR to jeden z faworytów tej ligi. Do meczu pozostało cztery wspólne treningi, więc niewiele będzie można w tak krótkim czasie zrobić. Nie pozostaje nam nic innego, jak wyjść i po prostu walczyć.

Remis weźmie Pan w ciemno?
– Zawsze idę do przodu, bez względu na rywala, ale jest takie powiedzenie, że lepiej źle grać i wygrać, niż zagrać pięknie i zejść z boiska pokonanym. Będziemy oczywiście nastawiać się na walkę. Czasami w drużynie, w której dochodzi do zmian na stanowisku trenera, dochodzi do takiego pozytywnego wstrząsu. Zespół chce się pokazać. Może to nam pomoże w tym meczu.

Komentarze

Related Articles