KS KSZO Ostrowiec Świętokrzyski

Aktualności

Muszynianka gładko wygrywa w Ostrowcu Św.

Muszynianka gładko wygrywa w Ostrowcu Św.
Październik 25
19:22 2014

Tym razem nie udało się ostrowieckim siatkarkom urwać rywalkom choćby seta. W konfrontacji z zespołem z Muszyny, w którego szeregach gra była zawodniczka KSZO, Kinga Hatala przegrały odpowiednio do 24, 17 i ponownie 17.

Trzy pierwsze akcje zakończyły się punktami zapisanymi po stronie Muszynianki i kibice zaczęli się obawiać, czy nie powtórzy się czarny scenariusz z Bielska-Białej. Tak źle nie było, ale na pierwsze punkty w Orlen Lidze wciąż trzeba poczekać. Siatkarki KSZO doprowadziły do remisu po 7, a przełomowa mogła być akcja dająca 14 punkt KSZO, kiedy to punkt po akcji obronnej zapisała Dominika Nowakowska, zmniejszając stratę do trzech oczek. Na zagrywce pojawiła się wówczas kapitan Barbara Bawoł i najpierw zaserwowała asa, a następnie konsekwentnie celowała zagrywką w Karolinę Różycką, która dobrze radziła sobie w ataku, ale z przyjęciem miała ogromne problemy i ostrowczanki odrobiły straty, mając w górze nawet piłkę setową. Niestety, same nie potrafiły przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść, a w ostatniej akcji przy stanie 24:25, prowadząca zawody zmieniła decyzję i z autowego ataku zrobił się wygrany set Muszynianki. Tym samym przyjezdne po raz pierwszy w tym sezonie nie przegrały pierwszego seta. W drugą partię dużo lepiej weszły podopieczne Dariusza Parkitnego, co dało prowadzenie 4:0. Remis przyszedł przy stanie po 14, a rozpędzone rywalki zakończyły seta przy stanie 17:25. Podobnie było w trzeciej, ostatniej partii. Przy remisie po 9, kibice obejrzeli przegląd błędów, które przesądziły o porażce. Kolejno udany atak rywalek, as serwisowy, atak w aut Katarzyny Brojek, a następnie złe przyjęcie, z którego skorzystały rywalki wbijając przysłowiowego gwoździa w parkiet sprawiły, że z remisu, zrobiło się prowadzenie gości 13:9. Na drugą przerwę techniczna rywalki schodziły już z pięcioma oczkami przewagi. Podwójny blok Sylwii Wojcieskiej i Karoliny Różyckiej na Katarzynie Brojek zakończył tę partie i cały mecz.

KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Polski Cukier Muszynianka Muszyna 0:3 (24:26, 17:25, 17:25)

KSZO: Brojek 8, Wójcik 5, Kuligowska 11, Bawoł 7, Ganszczyk 4, Godfrey 6, Nowakowska (libero) oraz Ścibisz, Grzelak 3, Vasileva 2, Tobiasz, Duda.

Muszynianka: Hatala 12, Radenkovic 1, Różycka 14, Ciaszkiewicz-Lach 8, Plchotova 5, Wojcieska 10, Maj (libero) oraz Gierak 2, Jasińska 2, Sosnowska, Kurnikowska 4.

MVP: Paulina Maj-Erwardt (Muszynianka).

Po meczu powiedzieli:

Dariusz Parkitny (trener KSZO):

Generalnie brakuje nam efektywnej gry i tych punktów decydujących. Kiedy jesteśmy z przodu i mamy przewagę, czy nawet jesteśmy na styku z rywalem, to te ważne akcje na razie przegrywamy. Nie można cały czas tłumaczyć tego brakiem doświadczenia, bo kiedyś trzeba zacząć wygrywać, a te końcowe piłki w setach decydują. Generalnie wiele mieliśmy piłek na skrzydłach, których nie wykorzystaliśmy. One naturalnie były różne, bo wszystko zależy od tego jakie jest dogranie, a wystawa jest potwierdzeniem tego, co wcześniej zagramy. Wciąż brakuje, więc przed nami praca i jeszcze raz praca. Fizycznie i psychicznie dziewczyny są przygotowane na walkę, ale wiadomo, że jesteśmy beniaminkiem i te mecze z najlepszymi zespołami na starcie sezonu musiały się nałożyć. Wiadomo, że chcieliśmy się pokazać z dobrej strony. Kilka setów w tych wszystkich meczach zagraliśmy już dobrze. Trzeba to dobrze dograć, utrzymać i potwierdzić każdą kolejną akcją. Czasami wkrada się w naszą grę taka niemoc i wtedy ciężko jest sklecić dobrą akcję. Cały czas stawiają się rywalkom i próbują. Wciąż jednak czekamy na ten moment, kiedy się w końcu obudzimy. Mieliśmy kilka takich setów, w których prowadzimy i nie potrafimy tego utrzymać.

Bogdan Serwiński (trener Muszynianki):

Mieliśmy trochę własnych problemów zdrowotnych przed tym meczem. Biorąc pod uwagę taki splot okoliczności, interesowały nas przede wszystkim trzy punkty. Zespół to zrealizował. Nie straciliśmy seta, statystyki są niezłe, mecz momentami też dobry, więc tylko się cieszyć. Rola beniaminka zawsze jest ciężka i trudna. Oglądałem wcześniej mecz „telewizyjny” KSZO z Atomem i KSZO był tam bardzo blisko. W pierwszym secie z nami też gospodynie były blisko, ale ta siatkówka taka już jest, że te końcówki dla zespołów, które debiutują w lidze są najtrudniejsze. W drugim secie wejście Gabrysi Jasińskiej i Ilony Gierak na podwójnej zmianie odwróciło losy tego seta. Gabrysia zagrywała rewelacyjnie, spełniając rolę jaką jej powierzyłem. Jak trener dokona udanej zmiany, to zostaje bohaterem. Życzę zespołowi KSZO, by już w środę zdobył swoje pierwsze punkty i cieszył się z tej gry w Orlen Lidze.

Kinga Hatala (Muszynianka):

Nie ustrzegłam się błędów. Zawsze można zagrać lepiej i zawsze należy wymagać od siebie jak najwięcej. Pomimo, że bardzo miło wspominam Ostrowiec Św., to jednak cieszę się, że punkty jadą do Muszyny. Przełamaliśmy niedobrą passę pierwszego seta, choć dziewczyny z KSZO postawiły nam bardzo ciężkie warunki, o czym świadczy nasza wygrana na przewagi. Jestem szczęśliwa, że mogłam znów zagrać w tej hali, przed tymi kibicami, którzy jeszcze w ubiegłym sezonie to mnie dopingowali. W zespole KSZO pojawiło się kilka nowych zawodniczek. Dziewczyny grają bardzo fajnie. Dużo piłek wyciągają w obronie. Kibice jak zwykle byli w Ostrowcu Św. wspaniali, bardzo miło ich wspominam. Cieszę się, że nasi kibice również tu przyjechali.

Karolina Ciaszkiewicz-Lach (Muszynianka):

W pierwszym secie mimo przewagi zaczęłyśmy popełniać błędy, przez co ją roztrwoniłyśmy. Trochę było w związku z tym nerwowości, ale na szczęście udało nam się go wygrać. w drugiej partii grałyśmy już spokojniej. Skupiłyśmy się na własnej grze, żeby nie popełniać niewymuszonych błędów. W trzecim to już było „pociągnięcie” za poprzednim zwycięskim. Cieszymy się bardzo, że z trudnego terenu, bo każdy wyjazdowy teren jest trudnym, wywozimy trzy punkty. Dobrze zaprezentowałyśmy się w zagrywce, którą odrzuciliśmy przeciwniczki od siatki. Stąd łatwiej było nam wykonywać kontry i zdobywać punkty. Myślę jednak, że niejeden zespół może się w Ostrowcu Św. potknąć. To dopiero początek ligi. Przed każdym zespołem jeszcze sporo meczy. Potrzeba trochę czasu, żeby poukładać sobie „cegiełki” i grać.

Paulina Maj (Muszyna):

Cieszymy się przede wszystkim, że przełamaliśmy to fatum pierwszego seta, bo w dwóch poprzednich meczach przegrywaliśmy partię otwarcia. Bardzo się koncentrowałyśmy na tym, by tego nie powtórzyć. Nas zadowala wynik 3:0, bo po to tutaj przyjechałyśmy. Tego oczekiwał trener i tego oczekiwałyśmy my. Widać, że jak jesteśmy „nakręcone” i dobrze nam idzie, to ciężko nas zatrzymać. Cały czas walczymy, by wyeliminować te przestoje w naszej grze i nie tracić zbyt dużej ilości punktów w jednym ustawieniu. Kroczek po kroczku, jest dopiero początek sezonu. Mój licznik występów w reprezentacji Polski zatrzymał się na 107, ale pytanie co z tym dalej należy skierować do selekcjonera. Widocznie nie pasowałam do zespołu, do wizji trenera. Ja ze swojej strony będę robiła wszystko na treningach i meczach i zobaczymy czy moja dyspozycja będzie na tyle dobra, by zasłużyć na ponowną grę w biało-czerwonych barwach.

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Related Articles