KS KSZO Ostrowiec Świętokrzyski

Aktualności

Widok z trybun: KSZO – Olimp

Widok z trybun: KSZO – Olimp
Wrzesień 22
10:53 2014

Piłkarze ręczni KSZO Odlewnia Ostrowiec Św. zadebiutowali w pierwszoligowych rozgrywkach przed własną publicznością. Niestety powodów do radości po spotkaniu z Olimpem Grodków brak. Przed trenerem Rafałem Przybylskim i jego zawodnikami jeszcze sporo pracy, by zadowolić wynikami ostrowiecką publiczność.

Szkoleniowiec KSZO przed meczem miał powody do zmartwień, gdyż wiadomo było, że z powodu kontuzji nie wystąpią Maciej Jeżyna i Grzegorz Mroczek. Nieobecność zwłaszcza tego drugiego była aż nader widoczna. Początek spotkania nie wskazywał na to, że kibice będą opuszczać halę w minorowych nastrojach. KSZO objął prowadzenie, grał skutecznie w obronie i wykorzystywał sytuacje w ataku. Dzięki temu utrzymywał przewagę dwóch bramek. Bardzo dobrze w tej części gry spisywał się zwłaszcza Adrian Wojkowski. Zapewne prowadzenie mogłoby być wyższe, ale golkiper gości popisywał się znakomitymi interwencjami. Na szczęście równie skuteczny był Karol Drabik, dzięki czemu goście długo nie potrafili wyjść na prowadzenie. Kiedy jednak to zrobili nie oddali go do końca spotkania. Oznaki tego, że mecz z Olimpem może nie zakończyć się sukcesem pojawiły się pod koniec pierwszej połowy. Skuteczna obrona Olimpu, szybkie kontry spowodowały, że to goście schodząc na przerwę cieszyli się z trzybramkowej przewagi.

Wydawało się, że po męskiej rozmowie w szatni zawodnicy KSZO będą w stanie szybko odrobić straty i nawiązać walkę o końcowy sukces. Niestety rzeczywistość okazała się zgoła odmienna. To goście dyktowali warunki gry i nie pozwalali na zbyt wiele podopiecznym trenera Przybylskiego. Dość powiedzieć, że przez pierwsze 15 minut drugiej połowy ostrowczanie rzucili zaledwie jedną bramkę. W tej sytuacji goście odskoczyli na dziewięciobramkową odległość, której przy tak grającym w defensywie Olimpie nie dało się już odrobić. Ostrowczanie zaczęli zdobywać bramki dopiero gdy z placu gry na skutek kontuzji zszedł znakomicie dysponowany Tomasz Wasilewicz. Ostatecznie KSZO otrzymał lekcje pokory zakończoną 11 bramkową porażką.

W grze ostrowczan widoczna była duża nerwowość. Popełniliśmy wiele niewymuszonych błędów, które przeszkadzały w konstruowaniu akcji. Mecz z Olimpem pokazał jak wiele pracy czeka zawodników z Ostrowca Św. i że przeskok pomiędzy I, a II ligą jest jednak duży. Z pewnością w wielu zawodnikach tkwi spory potencjał, który odpowiednio wykorzystany powinien wkrótce zaprocentować. Zespół trenera Przybylskiego czeka teraz seria aż czterech wyjazdowych spotkań. Już za tydzień KSZO zmierzy się  w Świdnicy z tamtejszym ŚKPR, a następnie ostrowczan czekają wyjazdy do Ostrowa Wielkopolskiego, Zielonej Góry i Chrzanowa. W hali MOSiR zawodnicy KSZO zaprezentują się dopiero 25 października w meczu z Czuwajem Przemyśl. Miejmy nadzieję, że podopieczni trenera Rafała Przybylskiego będą przystępować do niego w lepszych nastrojach, mając już na koncie pierwszoligowe punkty zdobyte w serii wyjazdowej.

Osobne zdanie należy napisać o ostrowieckich kibicach. Ci dość licznie stawili się  na meczu i głośnym dopingiem, wspierali do ostatnich minut zespół KSZO. KSZO-Maniacy spisali się doskonale, prezentując również barwną oprawę. Już teraz widać, że połączenie sił kibiców piłki ręcznej i siatkówki daje nową jakość w kibicowskim świecie naszego miasta.

Komentarze

Related Articles